Dom Gorące Odkurzacze Recenzje Sprzątanie

Test odkurzacza Dirt Devil Rebel Infinity 55HFC

Odkurzanie już dawno przestało kojarzyć się nam ze starym, wyblakłym odkurzaczem rodem z PRLu. Dziś prym na rynku wiodą nowoczesne urządzenia, które prócz swojej funkcjonalności oferują również niebanalny design. I taki właśnie jest testowany Dirt Devil Infinity Rebel 55HFC, który przeszedł nie najłatwiejszą próbę, bowiem każdy właściciel kota wie, ile może być przy nim sprzątania 🙂 Ale najpierw nieco o samym „Buntowniku”…

  • pobór mocy: 800 W
  • głośność: 76 dB
  • ciężar: 5,2 kg
  • pojemność zbiornika na kurz: 2,5 l
  • długość kabla: 9 m
  • średnie roczne zużycie energii: 27 kWh/a
  • skuteczność zbierania kurzu z twardych powierzchni: A
  • skuteczność zbierania kurzu z dywanów: C
  • klasa efektywności energetycznej: A
  • klasa reemisji kurzu: A

 

Multicyklon? Cóż to takiego?

Jak można łatwo zauważyć, jeden z głównych podziałów odkurzaczy na rynku to ten na workowe i bezworkowe (cyklonowe). Prezentowany Dirt Devil jest jednak MULTIcyklonowy, a co to znaczy w praktyce? Jak pisze producent:

Technologia multicyklonu oddziela kurz w wirującym strumieniu powietrza w wielu małych cyklonach. Kurz opada na dno zbiornika, skąd łatwo wysypać go do kosza na śmieci. Do odkurzacza nie trzeba kupować worków! Siła ssania jest stała w trakcie pracy i pozostaje niezmienna w trakcie całego okresu użytkowania odkurzacza!

Czyli zamiast jednego wiru powietrza do boju przystępuje ich nawet kilkanaście i pracują wciąż na najwyższych obrotach (dosłownie i w przenośni), niezależnie od stopnia wypełnienia pojemnika.

Jak sprawdziło się to w praktyce? Trzeba tutaj przyznać Dirt Devilowi naprawdę spory plus. Odkurzacz radził sobie bardzo dobrze z zasysaniem nieczystości nawet tych z dywanu, co było dość sporym zaskoczeniem, mając na uwadze, iż jego klasa zbierania kurzu z dywanów to zaledwie C. Używany przez nas na co dzień workowy model przegrywał w walce z białą sierścią na ciemnym dywanie. Nie mówiąc o tym, że przy okazji każdego wyjmowania go, w domu padało „cholera, zapomnieliśmy kupić worki”, w związku z czym trzeba było się trochę namęczyć, aby dobrze posprzątać.

Multicyklonowy Rebel Infinity to miła odmiana po używaniu workowego modelu. Przede wszystkim to prawda, co producent twierdzi o sile ssania – sprawdziliśmy możliwości sprzętu przy pustym, w połowie zapełnionym i niemal pełnym pojemniku, za każdym razem szło gładko.

Coś dla alergików

Alergicy szczególnie nie przepadają za porządkami, a za odkurzaniem zwłaszcza, bo powietrze wyrzucane przez odkurzacz potrafi nie należeć do najczystszych. Jako, że sama borykam się z alergią na roztocza od wielu lat, kwestia ta dla mnie była szczególnie ważna, czy podczas odkurzania nie zacznę kichać 😉 Tu jednak Dirt Devil wykonał ukłon w naszą stronę, wyposażając urządzenie w filtr HEPA13, który potrafi wychwycić nawet do 99,995% zanieczyszczeń, a także komórek bakterii, pierwotniaków czy nawet wirusów. Efekt? Ani jednego sięgnięcia po chusteczkę. Choć nie ukrywam, że w myśl zasady „coś za coś” już o samo opróżnianie pojemnika z kurzu musiałam poprosić mojego chłopaka.

    

Wyposażenie

Rebel Infinity przychodzi w pudełku z dodatkowym wyposażeniem w postaci:

  • Ssawka uniwersalna (podłoga/dywan)
  • Ssawka mała – „3 w 1”
  • Szczotka do parkietów z bocznymi wkładkami ochronnymi, która nie zostawia śladów na cokołach.
  • Ssawka do podłóg twardych

Szczególnie przypadła mi do gustu ssawka 3w1, której końcówka z włosiem okazała się być niezastąpionym pomocnikiem w odkurzaniu… łazienki. Tak, łazienka to miejsce, o którym często zapominamy, odkurzając. A to właśnie w niej lubi się osadzać kurz w połączeniu z oparami dezodorantu czy lakieru do włosów.

 

 

Podsumowanie

Co na +:

  • siła ssania – Rebel należy do tych odkurzaczy, o których śmiało powiedzieć „mocny”. Nie sprawił najmniejszego problemu przy odkurzaniu drobnych zanieczyszczeń w postaci piasku naniesionego na butach, ani tych większych np. żwirku dla kota.
  • bezworkowy – po pierwszej w życiu przesiadce z tradycyjnego odkurzacza trzeba przyznać, że brak worków to spore udogodnienie. Śmiem stwierdzić, że prędzej czy później workowe modele odejdą w pełni do lamusa.
  • interesujący design – już na pierwszy rzut oka urządzenie przykuwa uwagę. To warta uwagi propozycja dla każdego, kto lubi otaczać się sprzętami o niebanalnym wyglądzie.

 

Co na -:

  • waga i rozmiar – choć odkurzacz nie wygląda na ciężki, to dla mnie jednak mógłby być lżejszy. Za tym też idą niemałe wymiary, które w małych mieszkaniach o ograniczonej przestrzeni do przechowywania mogą okazać się kłopotliwe.
  • cena – nie da się ukryć, że Rebel do najtańszych nie należy, bo jego ceny zaczynają się od ponad 700 zł.

 

Testowany odkurzacz Dirt Devil okazał się być urządzeniem, które wręcz samo zachęca do sprzątania. Gdy pojawił się u nas w domu, nawet mój chłopak żywo zareagował i stwierdził, że chce się nim pobawić, co nie należy do najczęstszych widoków 🙂 Jeśli zatem szukacie porządnego sprzętu, który poradzi sobie w różnych warunkach, Rebel Infinity może być odkurzaczem dla Was. Śmiało możemy mu przyznać wyróżnienie redakcji.

Więcej informacji o urządzeniu możecie znaleźć na stronie producenta.

Dirt Devil Rebel Infinity na Ceneo od 779 zł.